EEC Trends

Na temat Europejskiego Zielonego Ładu i transformacji energetyki w Polsce rozmawialiśmy w ramach EEC Trends z byłym premierem RP, obecnie posłem do Parlamentu Europejskiego prof. Jerzym Buzkiem oraz z ministrem klimatu i środowiska Michałem Kurtyką. Mimo różnic w zakresie przynależności politycznej, obaj są zgodni, że zmiana polskiego modelu energetyki opartego na węglu jest niezbędna.

Transformacja energetyki jest kosztowna, ale bez niej zapłacimy znacznie więcej

  • Wdrażane zmiany w zakresie energetyki w Polsce i UE były tematem jednej z sesji w ramach konferencji EEC Trends, będącej wstępem do Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
  • - Jeśli nie zmienimy tego, co się w Polsce dzieje w zakresie energii, to będzie o 20 proc. drożej, niż jak zaczniemy to wszystko zmieniać - zauważył były premier RP.
  • - Nie możemy jakimiś zaklęciami przedłużać funkcjonowania instalacji, które docierają do kresu swoich możliwości. Nasza transformacja to rozwój nowych inwestycji, budowy nowych mocy wytwórczych - przekonywał minister Kurtyka.

Jerzy Buzek i Michał Kurtyka byli gośćmi sesji „Odcienie Zielonego Ładu” w ramach konferencji EEC Trends.

Prof. Buzek zwrócił uwagę, że wsparcie UE dla zmian energetycznych widoczne jest w gratyfikacjach finansowych. Podkreślił, że na transformację, zwłaszcza energetyki, Polska uzyskuje najwięcej, czyli ponad 20 proc. całości środków na ten cel, które ma do zaoferowania Unia Europejska.

- Polski Instytut Ekonomiczny ocenił, że dekarbonizacja naszej gospodarki będzie tańsza niż utrzymanie dotychczasowego modelu. Tym się powinniśmy kierować. Jeśli nie zmienimy tego, co się w Polsce dzieje w zakresie energii, to będzie o 20 proc. drożej, niż jak zaczniemy to wszystko zmieniać - zauważył były premier RP.

Sprawdź: Polskie firmy gotowe do konkurencji z Elonem Muskiem.

"Nie mamy wyjścia. Trzeba otwarcie rozmawiać z górnikami"

Europarlamentarzysta dodał, że jeśli nie zmienimy dotychczasowego modelu, nie będziemy mogli skorzystać w tak dużym zakresie ze środków unijnych. Polska w zasadzie nie ma więc wyjścia.

- Trzeba otwarcie rozmawiać z górnikami, zapewnić im warunki, żeby mogli pracować gdzie indziej, stopniowo wycofywać ich z zawodu, stwarzając system osłon. Nam się nie opłaca pozostawać przy węglu i są to wyliczenia całkiem oczywiste. To, że UE chce nam dopłacić do tego, co i tak musielibyśmy zrobić, to bardzo dobrze. Walczmy o jak największe dopłaty - zaapelował Jerzy Buzek.



Michał Kurtyka był pytany m.in. o to, czy Polacy i inne nacje UE nie mają poczucia, że coś odbywa się ich kosztem oraz że na nich zostaną zepchnięte koszty transformacji, na której ktoś inny się wzbogaci. W odpowiedzi minister zauważył, że mamy 5 tys. prosumentów i ponad 450 tys. polskich rodzin, które stały się prosumentami.

- Oni widzą, jakie bezpośrednie korzyści, w postaci ograniczenia rachunków, niosą dla nich tego typu nowe technologie. Mamy program „Czyste powietrze”, w którym kolejne 200 tys. polskich rodzin zadeklarowało się, że chce np. modernizować swój dom - zaznaczył.

Kurtyka: przedłużanie systemu opartego na węglu niemożliwe

Według szefa resortu klimatu dotychczasowy system energetyczny budowany w większości w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia kończy swoją żywotność.

- To nie jest tak, że możemy jakimiś zaklęciami przedłużać funkcjonowanie instalacji, które docierają do kresu swoich technicznych możliwości. Nasza transformacja energetyczna - jakkolwiek byśmy jej nie nazwali - to rozwój nowych inwestycji, budowa nowych mocy wytwórczych - przekonywał.

Zobacz: Ceny prądu będą mocno rosły

Minister zauważył, że o ile za PRL-u byliśmy największym eksporterem węgla i statków, o tyle w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w naszej gospodarce urzeczywistniają się współczesne trendy. Zwrócił uwagę, że w III kwartale 2020 r. Polska wyeksportowała do Niemiec baterie litowo-jonowe za 2 mld zł.

- To jest 5 razy więcej niż w 2019 r. Jesteśmy największym w Europie i piątym na świecie producentem tej ropy XXI wieku. Poza tym pomiędzy 2019 a 2020 rokiem nasz udział w produkcji autobusów elektrycznych wzrósł z 10 do 46 proc., czyli co drugi autobus w UE jest produkowany w Polsce. Dzięki temu pokazujemy, że potrafimy fantastycznie zainwestować, pod warunkiem, że podejmujmy działania odpowiednio wcześnie. To jest sedno - skwitował.



EEC