Wypełnianie "białych plam" na kolei w Polsce trwać będzie jeszcze przez dwie najbliższe perspektywy finansowe UE. Znacznie bardziej zaawansowana jest sieć drogowa - tu inwestycje wymusza wzrastające natężenie ruchu. Ewentualna kumulacja tych zadań może się jednak okazać wyzwaniem dla rynku.

Inwestycje infrastrukturalne: branża boi się kumulacji zadań

  • Rosnąca wymiana towarowa Polski z Francją, Holandią, Hiszpanią, Niemcami i Wielką Brytanią wymusza rozwój infrastruktury transportowej.
  • Zdaniem czołowych zarządców infrastruktury na razie nie ma mowy o ryzyku przewymiarowania inwestycji w tym sektorze. Zwłaszcza na kolei mamy do nadrobienia olbrzymie zaległości.
  • Przedstawiciele PKP PLK zapewniają, że spółka jest gotowa na realizację nowych projektów za znacznie większe pieniądze aniżeli te, które będzie miała do dyspozycji.

Zarządcy infrastruktury transportowej nie mają wątpliwości – po ustąpieniu pandemii obciążenie dróg i linii kolejowych nie tylko wróci do wcześniejszego natężenia, ale będzie nawet większe. Dlatego też, mimo zeszłorocznego spadku przewozów, nie przewidują żadnych zmian w planowanych przez siebie inwestycjach.

Czy diagnoza, która legła u podstaw decyzji o budowie CPK, nie wymaga korekty za sprawą pandemicznego załamania w przewozach pasażerów i towarów?

- Nie jesteśmy jeszcze na tym etapie rozwoju infrastruktury, aby te pytania odnosiły się do nas – stwierdza Mikołaj Wild, prezes zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Jak przekonywał Wild w trakcie debaty "Inwestycje infrastrukturalne w nowej perspektywie finansowej UE", odbywającej się w ramach EEC Trends, w efekcie pandemii Polska straciła „nawis” związany z tym, że decyzja o tej inwestycji została podjęta w roku 2017, a nie w latach 2012-2013, lecz rozwój infrastruktury w naszym kraju nie osiągnął jeszcze tego poziomu, by zastanawiać się nad samą celowością tego przedsięwzięcia. Zdaniem Wilda uzupełnienie sieci kolejowej w Polsce zajmie jeszcze nawet dwie perspektywy unijne.

Czytaj: Cargo nie uratuje wszystkich. Małe porty lotnicze w Polsce zaczną znikać

Podobnie ocenia to Arnold Bresch, członek zarządu i dyrektor ds. realizacji inwestycji w PKP Polskie Linie Kolejowe. Spółka jest gotowa na realizacje nowych projektów za znacznie większe pieniądze aniżeli te, które będzie miała do dyspozycji.

- Ta perspektywa nie będzie tak obfita, aby obsłużyć wszystkie projekty, które będziemy mieli przygotowane - przyznaje Bresch.

Czytaj: Pierwsi wycofują się z Kolei Plus. Reszta też może mieć kłopot

- Z naszego punktu widzenia ciągle „gonimy króliczka”, jakim jest wzrastające natężenie ruchu - tak z kolei opisuje sytuację drogowców Tomasz Kwieciński, radca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Jak mówi, choć w przypadku dróg „białych plam” jest znacznie mniej, to ze względu na rosnące natężenie ruchu konieczne są zadania uzupełniające.

Kumulacje i presja. Tego trzeba się bać

- Oczekiwania co do infrastruktury będą coraz większe i musimy w to inwestować – uważa Wojciech Trojanowski, członek zarządu spółki Strabag. Zwraca uwagę, że w 2020 r. wzrosła wymiana towarowa Polski z Francją, Holandią, Hiszpanią i Wielką Brytanią, a w przypadku Niemiec Polska stała się piątym partnerem handlowym tego kraju, wyprzedzając Włochy.

Trojanowski podkreśla, że, aby sprostać wyzwaniom związanym z inwestycjami w infrastrukturę, konieczna jest kontynuacja i konsekwencja w realizowaniu programów.

- Najgorsze dla wszystkich są kumulacje, górki i dołki, które powodują dużą presję cenową, konkurencję o te same zasoby oraz presję czasową, związaną z realizacją kontraktów - przestrzega Trojanowski.

Na potencjalne zagrożenie związane z kumulacją zwraca też uwagę Krzysztof Niemiec, wiceprezes zarządu spółki Track Tec. Jak wylicza, sumując środki z unijnego budżetu, Funduszu Odbudowy i krajowych programów, okazuje się, że wykonanie inwestycji kolejowych na poziomie 15-17 mld zł rocznie będzie „absolutną koniecznością”.

- Do tej pory było to 9,1 mld zł - zaznacza Krzysztof Niemiec. - Wysiłek i problemy, które mieliśmy do tej pory, były preludium tego, co nas czeka. Myślę, że ta i kolejna perspektywa to będzie okres dużego wysiłku na kolei - prognozuje wiceprezes Track Tec.

Jest miejsce dla PPP. Zwłaszcza w samorządach

Mimo dostępności do znacznych środków UE eksperci liczą, że zamawiający, zwłaszcza ci w samorządach, sięgną także po finansowanie inwestycji w formule Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.

- Przestrzeń do wykorzystania partnera prywatnego jest i wydaje mi się, że ze względu na konkurencyjność oferty, którą partnerzy prywatni mogą zaoferować w najbliższej perspektywie, będzie możliwe realizowanie ich także w formułach konkurencyjnych - przekonuje Tomasz Korczyński, Managing Counsel kierujący praktyką PPP/Infrastruktury kancelarii Dentons. Zwraca przy tym uwagę, że zdecydowana większość inwestycji PPP w Polsce realizowana jest przez samorządy.

- To często niewielkie projekty, ale one dużych graczy mogą interesować, bo jeśli przemnożymy je przez liczbę zamówień, to jest to bardzo interesujące dla partnerów prywatnych - zapewnił Korczyński.

Zobacz pełną relację z debaty "Inwestycje infrastrukturalne w nowej perspektywie finansowej UE"