Do łask wraca energia wiatrowa, ale ta na morzu. Ustawa o morskiej energetyce wiatrowej, która właśnie weszła w życie nie gwarantuje jednak, że inwestycje będą opłacalne. W projekcie rozporządzenia, jakie właśnie się ukazało, cena maksymalna określona jest na 301,5 zł za 1 MWh.

Proponowane ceny prądu nie gwarantują rozwoju offshore, uważają inwestorzy

We wtorek, 16 lutego, projekt rozporządzenia o cenie maksymalnej przedstawiony został do konsultacji publicznych. - Proszę uczestników rynku, aby składali uwagi do projektu tego rozporządzenia wraz z uzasadnieniem. Nie możemy bowiem traktować ceny maksymalnej życzeniowo, wynika ona z analizy matematyczno-finansowej, którą przeprowadziliśmy w ramach prac zespołu powołanego przez Ministra Klimatu i Środowiska. W pracach uczestniczyli również przedstawiciele innych resortów, a także Urzędu Regulacji Energetyki - mówił podczas EEC Trends wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska.

Janusz Gajowiecki z Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej do zaproponowanej ceny podchodzi mocno krytycznie.

-Morska energetyka wiatrowa dopiero się rozwija, a  jak każda nowa technologia potrzebuje stabilnych warunków. Najważniejszym jest pokrycie kosztów inwestycji. Wyznaczona w rozporządzeniu cena referencyjna tego branży nie gwarantuje. Przy prognozowanej na najbliższe lata rosnącej presji na ceny energii pod wpływem drożejących uprawnień do emisji CO2 cena uzyskana przez inwestora mogłaby być niższa od rynkowej, a to utrudni inwestorom stawiającym pierwsze projekty rozmowy z instytucjami finansowymi, argumentuje Gajowiecki.


Zdaniem inwestorów, cena ta może zagrozić realizacji celów strategicznych wyznaczonych w polityce energetycznej Polski do 2040 roku. - Jest tu niespójność z założeniami ustawy, która ma promować offshore - podkreśla Gajowiecki.

Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej dodaje: - Wszelkiego rodzaju kontrowersje, które powodują niepewność zakładanych biznesplanów, nie działają na ich korzyść. 

Zaskoczenie in minus

Witoński zaznacza, że biznes wiatrowej energetyki morskiej od pewnego czasu przyjmował w założeniach już wyższe wartości. Propozycja wskazana w rozporządzeniu stanowi zatem znaczne zaskoczenie in minus. Tym bardziej, że wiele wskazuje na to, że cena określona jako maksymalna będzie mogła być weryfikowana w dół.

- Cena powinna być ukształtowana tak, by zwłaszcza w czasie pierwszej fazy rozwoju stymulowała rozwój rynku, zarówno pod kątem zapewnienia odpowiedniego wolumenu jak i tempa rozwoju projektów. Tego nie może podważać żaden wskaźnik ekonomiczny, bo inwestycje nie będą podejmowane - dodał Witoński. 

Zaznaczył jednak, że inwestorzy i deweloperzy prowadzą rozmowy ze stroną rządową. - Chodzi o osiągnięcie celu założonego w polityce energetycznej.  Rząd oczekuje szybkiego tempa rozwoju, ale musi dać ku temu odpowiednie warunki - dodał Mariusz Witoński. 

Czytaj też: Wchodzi w życie ustawa o wsparciu morskiej energetyki wiatrowej

Dyskusja odbyła się podczas konferencji online EEC Trends, która jest zapowiedzią Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2021.